Zachód słońca. Wszystko się kończy.
Ciemność wszędzie się patoczy.
Hulaj dusza. Zwycięża zło.
Nie zostanie ni dobra kłos.
Nie pocieszaj wschodem,
ono może wymknąć się mimochodem.
Wszystko może się skończyć.
Trzeba jak najszybciej w radościach się zamoczyć,
bo wszystko w życiu może się skończyć.
Nagle. Niespodziewanie. Tak po prostu.
Nic już nie ma. Ciemność. Szarość. Ból.
Ból? Nic nie czuję. Ani radości, ani smutku.
Już mnie nie ma. Znikłam z tego okropnego świata,
wypełnionego nieszczęściami z puszki Pandory.
Nie istnieję. Nie chcę istnieć.
Bo jaki jest sens istnienia? Kto w ogóle wymyślił życie?
Bezsens. Totalny bezsens.
Życie to pasmo nieszczęścia, nie warto tego zaczynać.
Biedni Ci, którzy muszą cierpieć tyle lat.
Ja już nie cierpię. Nie chcę. Nie zgadzam się.
Ale czy mam na to wpływ...?
Brutal my life
Życie... co to za wymysł? Tyle cierpienia, bólu. Smutek żal rozpacz. Jak w takim czymś znaleźć radość???
czwartek, 26 lutego 2015
Brutal my life
Życie to łez dolina
Czerni szarości czar.
Wszystko mi przypomina
Wielkość przyszłych kar.
Przewinie. Błąd.
Grzech?
Da się coś zmienić?
Ktoś mnie uratuje gdy zacznę wołać z sieni?
POMOCY!!!
Nikt mnie nie słyszy.
POMOCY!!!
Na próżno starania.
Nic i nikt już nie uratuje mej duszy...
Czerni szarości czar.
Wszystko mi przypomina
Wielkość przyszłych kar.
Przewinie. Błąd.
Grzech?
Da się coś zmienić?
Ktoś mnie uratuje gdy zacznę wołać z sieni?
POMOCY!!!
Nikt mnie nie słyszy.
POMOCY!!!
Na próżno starania.
Nic i nikt już nie uratuje mej duszy...
Subskrybuj:
Posty (Atom)